English English

GREY FELLOW - hodowla wyżłów weimarskich - English Grzanka Duma Kazana

« strona główna

Zanim kupisz psa myśliwskiego

Zanim zdecydujesz się na kupno ślicznego szczeniaka o rozbrajającym spojrzeniu, przede wszystkim musisz zdać sobie sprawę, że ani wyżeł weimarski, ani gończy gaskoński nie są kanapowcami. Choćby Twój piesek wyglądał jak najpiękniejszy psi arystokrata, w jego żyłach płynie krew myśliwska. Będzie szczęśliwy wyłącznie wtedy, gdy zapewnisz mu dostateczną ilość ruchu, a najlepiej także kontakt z łowiskiem. Niech biega po polach i lasach, węszy pod wiatr, robi stójkę lub tropi, niech buszuje w trzcinach i wyciąga coś z wody, niech aportuje i bawi się na świeżym powietrzu najczęściej, jak to tylko możliwe. Z naszych obserwacji wynika, że dwie - trzy godziny intensywnego ruchu w lesie i w polu czynią psy tych ras szczęśliwymi, pięknymi i zdrowymi. Oczywiście nie musi to być jeden baaardzo długi spacer – możesz zabierać swego psa na trzy godzinne spacery, pod warunkiem, że dla czworonoga nie będzie to dreptanie przy Twojej nodze, lecz prawdziwe, niczym nieskrępowane szaleństwo.

W domu pies myśliwski potrafi narobić szkód, ale tylko wtedy, gdy zostaje sam na naprawdę długo i gdy nie jest „wybiegany”. Generalnie po wyrośnięciu z wieku szczenięcego, w którym niemal wszystkie psy coś w domu zjadają, począwszy od dolnej części firanek, a skończywszy na butach – psiak, który ma wystarczająco dużo ruchu i nie jest pozostawiany sam na dłużej niż 7-8 godzin, nie powinien już sprawiać żadnych kłopotów.

Jeśli nie masz czasu na spacery - zrezygnuj. Kup innego psa. „Niewybiegany” pies myśliwski po prostu smutnieje i gaśnie.

Pielęgnacja

Krótka sierść weimara oraz gaskońca nie wymaga właściwie szczególnej pielęgnacji. Dla własnego dobra warto porządnie wyczesać psa raz w tygodniu, nie zostawia wówczas sierści na dywanie i ubraniu właściciela.
Kąpiel nie powinna być zabiegiem zbyt częstym. Sierść w naturalny sposób pokrywa się lekko tłustawą wydzieliną, która chroni skórę przed drobnoustrojami. Jeśli pies jest zwyczajnie brudny, to kąpiemy go np. przed wystawą. Oczywiście będzie to również konieczne wtedy, gdy wytarza się w czymś, co dla niego jest najwspanialszym w świecie pachnidłem, dla nas zaś, niestety, po prostu cuchnącą padliną. Nie warto się o to gniewać na naszego ulubieńca, jest psem o tak silnym instynkcie łowieckim, że zwyczajnie MUSI się tarzać. Absolutnie też nie wolno go karać, gdy przyjdzie do nas taki śmierdzący, ale z pyskiem pełnym szczęścia. W takiej chwili kara może zdziałać tylko tyle, że na drugi raz też się wytarza, ale potem nie będzie chciał do nas wrócić.

Stan uzębienia trzeba sprawdzać dość często, choćby po to, aby pies nauczył się je pokazywać i aby ta sytuacja go nie stresowała. Unikniemy w ten sposób przykrej porażki na ringu wystawowym, kiedy to pies odmawiający pokazania sędziemu zębów po prostu jest dyskwalifikowany.
Zęby warto czyścić raz na jakiś czas specjalną pastą, np. o smaku kurczaka. W psich sklepach są specjalne szczoteczki o podwójnych główkach, czyszczące jednocześnie wewnętrzną i zewnętrzną powierzchnię zębów. Nie ma co się łudzić, żadna sucha karma, wbrew temu, co napisane jest na opakowaniach, nie wyczyści czworonogowi zębów. Może jedynie sprawić, że kamienia i osadu będzie mniej, niż gdyby nasz pupil jadł np. rozgotowany ryż z mięsem.
Naprawdę przykrą sprawą jest czyszczenie pyska, gdy pies zje na spacerze coś „specjalnego”, np. rozkładającego się wróbelka znalezionego gdzieś w krzakach. Chyba nie da się zupełnie uniknąć takich sytuacji. Jeśli mieszkamy w miejscu, gdzie takich (i innych, tych zostawianych przez ludzi – niestety!) niespodzianek jest sporo, najlepiej zaopatrzyć się w kaganiec. Nie chodzi tu tylko o kwestię estetyki i zapachu psiego oddechu, ale też o zdrowie – pies może nabawić się poważnego zatrucia pokarmowego po takim „deserze”.

Zarówno wyżeł weimarski, jak i mały gończy gaskoński to psy o uszach zwisających, bardziej niż krótkie i sterczące podatnych na choroby. Dlatego o ten narząd trzeba zadbać. Raz w tygodniu warto do ucha zajrzeć i sprawdzić, czy wewnątrz nie gromadzi się ciemna wydzielina o nieprzyjemnym zapachu. Jeśli tak - albo po prostu jeżeli coś jest inaczej, niż było dotychczas - należy skontaktować się z weterynarzem.
Uszy warto czyścić raz na tydzień. W tym celu nawijamy wacik na palec, zwilżamy leciutko olejkiem parafinowym i przecieramy wnętrze ucha w taki sposób, aby nie wpychać brudu do środka, tylko wyciągnąć go na zewnątrz.

Żywienie

Decyzja, czym żywić psa, będzie należała wyłącznie do Ciebie. Nie ma żadnych stuprocentowo słusznych argumentów, które pozwoliłyby twierdzić z całym przekonaniem, że suche karmy są lepsze niż jedzenie gotowane w domu lub też na odwrót. Są jednak pewne fakty, którym nie da się zaprzeczyć.

Po pierwsze - sucha karma może być dobra dla Twojego psa tylko wtedy, jeśli będzie to po prostu DOBRA karma. Nie jest naszym celem reklamować w tym miejscu jakąkolwiek firmę produkującą psie jedzenie. Zdrowy rozsądek podpowie Ci zapewne, że te najtańsze, umownie zwane karmami z supermarketu, nie zapewnią Twojemu pupilowi tego, co najlepsze.

Decydując się na karmę kup najpierw niewielką jej ilość, wprowadzaj ją do psiego menu stopniowo i obserwuj uważnie psa po pierwszych posiłkach. Psy reagują na niektóre karmy uczuleniami, co objawia się np. wzmożonym niepokojem, obgryzaniem łap i drapaniem uszu.

Po drugie - nawet jeżeli zdecydujesz się żywić psa wyłącznie suchą karmą, dobrze jest od czasu do czasu pozwolić mu zjeść coś „normalnego”. Nie chodzi tu o względy zdrowotne, bo dobra karma jest tak zbilansowana, że nic więcej nie trzeba już psu podawać – ale o względy czysto praktyczne. Pies nieprzyzwyczajony do jedzenia tradycyjnego ciężko odchoruje każde zetknięcie z resztką kanapki, sera czy wędliny. A przecież nie możesz wykluczyć, że gdzieś kiedyś Twój pupil znajdzie taki smakołyk.
Najlepiej wprowadzać te „normalne” produkty albo jako niewielki dodatek do karmy stosowany od czasu do czasu (np. kawałeczki mięsa z kurczaka gotowanego w rosole wymieszane z psimi granulkami), albo jako nagrody przy okazji szkolenia. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie resztki z naszego stołu nadają się dla psa. Eliminujemy produkty mocno przyprawione i pełne chemii oraz oczywiście słodycze.

Po trzecie – jeżeli nie chcemy żywić psa karmą, trzeba pamiętać o tym, że istnieją dwa zwalczające się poglądy na temat tego, jak podawać mięso, jakie to powinno być mięso i wreszcie co do mięsa dodawać. Jedni sugerują, by był to wyłącznie drób i każą łączyć go z wypełniaczem typu makaron lub ryż. Inni podają głównie surowe kości, do tego niewielki dodatek mięsa - także wyłącznie surowego, a jako uzupełnienie diety - błonnik w postaci surowych, zmiksowanych na papkę warzyw i owoców. Jest to dieta BARF, przypominająca naturalny sposób odżywania pierwszych dzikich psów.
Którykolwiek z tych poglądów do nas przemawia, jedno jest pewne: nie jest prawdą, że pies - jako zwierzę mięsożerne - może być żywiony wyłącznie mięsem. Nawet lwy po upolowaniu antylopy zaczynają posiłek od jelit wypełnionych pokarmem roślinnym. Węglowodany i błonnik są zwierzęciu niezbędne. W sprawie proporcji oraz ilości poszczególnych składników warto poradzić się weterynarza. Informacji na temat BARF-u można poszukać w internecie; istnieją nawet fora dyskusyjne BARF-iarzy.

Po czwarte - nasze doświadczenia wykazują, że dodatek niewielkiej ilości oleju (np. z pestek winogron) do suchej karmy powoduje, że pies nie tylko zjada ją chętniej, ale też ma piękną, błyszczącą sierść.

Po piąte- nie można zaufać psu w kwestii jakości i ilości pożywienia. Wyżły weimarskie - a jeszcze bardziej małe gończe gaskońskie - są łakomczuchami, zjadłyby wszystko, co tylko choćby przypomina jedzenie, a wzrok mają naprawdę błagalny. Ponieważ są to psy dość duże, warto wyrobić sobie nawyk odkładania jedzenia wysoko, bo „sprzątnięcie” czegoś ze stołu nie stanowi dla weimara czy gaskońca najmniejszego problemu.

Po szóste i bardzo ważne – psom nie wolno dawać jeść przed wysiłkiem i bezpośrednio po nim. Najlepiej karmić psa rano, jakiś czas po porannym spacerze, gdy ma przed sobą dłuższą drzemkę, a potem, drugi raz, wieczorem, gdy wiemy na pewno, że tego dnia nie będzie już biegania, aportowania piłeczki, skakania, tarzania się i innych psich sportów. Takie szaleństwa z pełnym żołądkiem mogą skończyć się bardzo niebezpiecznym skrętem żołądka.

Wystawy

Nawet jeżeli w tej chwili myślisz, że wystawianie psa Ciebie nie dotyczy, już teraz zacznij uczyć swoje szczenię postawy wystawowej. Znamy wielu właścicieli psów, którzy zmienili zdanie na temat wystaw, gdy ich podopieczny wyrósł i wypiękniał tak bardzo, że zapragnęli pokazać jego urodę całemu światu. Co więcej, sami przeszliśmy taką metamorfozę.

Wystawy dzielą się na krajowe, klubowe, międzynarodowe i światowe. Różnica polega nie tylko na tym, że na poszczególnych szczeblach przyznaje się nieco inne tytuły (np. na wystawach krajowych można dostać CWC – Certyfikat na Wystawowego Championa, z kolei na wystawach międzynarodowych CACIB, który może nas doprowadzić do sukcesu, o którym śnią wszyscy posiadacze psów rasowych – interchampionatu). Przede wszystkim wystawy takie różnią się skalą konkurencji. Dlatego warto zacząć od wystaw krajowych. Może się zdarzyć, że nasz pies startując w klasie szczeniąt lub młodzieży będzie jedynym osobnikiem na ringu! Ma to spore znaczenie - dla debiutanta, zarówno psa, jak i właściciela, taka sytuacja oznacza znacznie mniejszy stres.

Naszym zdaniem warto również na pierwszą wystawę wybrać taką, która odbywa się na świeżym powietrzu. Psy reagują w miarę normalnie na setki czworonogów na stadionie lub ogromnej łące, ale te same setki czworonogów pod dachem, w ogromnej hali, wśród szczekania, skomlenia, jazgotu i ludzkich pokrzykiwań – to dla debiutującego psiaka ogromny stres.

Tym, którzy nigdy dotąd nie wystawiali psa, można jedynie poradzić, aby:

  1. pojechali choć raz na wystawę jako widzowie i uważnie przyjrzeli się, co się dzieje na ringu, na którym wystawia się psy grupy VI FCI (jeśli mowa o gończych) lub VII FCI (jeśli chcemy popatrzeć na wyżły);
  2. ćwiczyli postawę wystawową oraz bieganie na ringówce tak często, jak to możliwe i w różnych warunkach – w pomieszczeniu, w obecności innych psów i ludzi, w lesie i na łące, na dworcu kolejowym, boisku szkolnym;
  3. uczyli psa pokazywania zębów - również obcym osobom;
  4. przeczytali uważnie regulamin wystaw, który można znaleźć np. na stronie Związku Kynologicznego w Polsce;
  5. zapoznali się z kalendarzem wystaw (również na stronie ZKwP);
  6. spróbowali - być może połkną bakcyla…

Próby polowe

Próby polowe organizowane są przez Polski Związek Łowiecki, a ich celem jest sprawdzenie użytkowej wartości psów myśliwskich. Problem dotyczy właściwie tylko tych posiadaczy weimarów, którzy chcą założyć hodowlę. Suka, by uzyskać uprawnienia hodowlane, musi otrzymać dyplom co najmniej III stopnia, pies natomiast, aby nosić dumne miano reproduktora, musi zdobyć dyplom I stopnia.

Regulamin prób polowych można znaleźć na stronie internetowej Polskiego Związku Łowieckiego pod hasłem „Kynologia”.

Przygotowanie do prób polowych powinno obejmować m.in. naukę wchodzenia do wody na komendę i przepłynięcia kilku metrów. Ponadto pies musi być przyzwyczajony do strzałów (nie może się ich bać) i bezwzględnie przychodzić na wołanie. Musi też umieć okładać pole i wystawiać ptactwo. Dwie ostatnie umiejętności każdy prawdziwy wyżeł ma wrodzone, dlatego jeżeli od szczenięctwa ma kontakt z lasem i polem, z pewnością sobie poradzi. Nie należy mu tylko przeszkadzać. Natomiast przychodzenie na wołanie, reakcja na strzał oraz wchodzenie do wody i pływanie wymagają przygotowań.

Wcale nie trzeba być myśliwym, by przygotować swojego psa do prób polowych. Jeśli jednak nie czujemy się na siłach, by to zrobić, warto skorzystać z usług profesjonalnych menerów.

Wychowanie i szkolenie

Wychowanie i szkolenie psa myśliwskiego obejmuje podstawowy trening posłuszeństwa, ewentualne szkolenie użytkowe oraz codzienne wychowanie, mające na celu utwierdzenie psa w przekonaniu, że nie on jest przewodnikiem stada, w którym żyje – że jest nim jego właściciel. Wiele problemów z zachowaniem naszych czworonogów wynika stąd właśnie, iż pies sądzi, że jest osobnikiem Alfa w stadzie i że to właśnie na nim spoczywa odpowiedzialność za wszystkich członków tego stada.

Wyżły weimarskie oraz małe gończe gaskońskie jako psy szalenie inteligentne, ale o dość silnej osobowości, powinny w miarę możliwości przejść trening posłuszeństwa pod okiem fachowca. Jeśli to jednak niemożliwe, bo np. mieszkamy na wsi i nie możemy jeździć z psem na szkolenie, trzeba samemu nauczyć czworonoga podstaw posłuszeństwa. Nauka taka powinna obejmować przede wszystkim przychodzenie na wołanie lub na dźwięk gwizdka. Warto od samego początku zabierać ze sobą na spacery coś „na ząb”, aby nagradzać psa za każdym razem, gdy przyjdzie do nas na wołanie. Nigdy też nie należy karać psa, który przyszedł zawołany przez swego właściciela – nawet jeżeli tuż przed tym zrobił coś naprawdę karygodnego!

Kolejną ważną umiejętnością jest warowanie. Może się to okazać bardzo przydatne, kiedy nasz pies zechce pogonić zwierzynę, którą wcześniej zwietrzył lub wytropił. Jest to istotne zwłaszcza w czasie prób polowych oraz na konkursach tropowców i dzikarzy.

Absolutnie konieczny jest także trening chodzenia przy nodze. Stosowanie kolczatek niewiele tu pomaga, bo działa tylko doraźnie – pies zaczyna ciągnąc natychmiast po zmianie obroży na bardziej humanitarną. Najlepiej sprawdza się w tym wypadku metoda kontrastu – pies jest chwalony, gdy nie ciągnie i spokojnie idzie tuż przy lewej nodze właściciela, natomiast otrzymuje karę (np. lekkie uderzenie po pysku złożoną gazetą), gdy tylko zaczyna ciągnąć. Pamiętajmy, że celem „kary” nie jest tu zadanie psu bólu, lecz dostarczenie mu nieprzyjemnego doznania, którego pies będzie chciał w przyszłości uniknąć. Trzeba po prostu wytworzyć w jego umyśle skojarzenie: „ciągnę na smyczy – coś szeleszczącego uderza mnie w pysk”.
Umiejętność siadania na komendę bywa przydatna, kiedy chcemy psu zajrzeć do pyska lub obciąć pazury. Nie jest natomiast ani niezbędna, ani nawet potrzebna „cyrkowa sztuczka”, jaką jest podawanie łapy. Wręcz przeciwnie - bywa, że później pies zaczyna dawać łapę nieproszony, domagając się w ten sposób jedzenia lub głaskania, a przy okazji drapiąc najmłodszych lub drąc pończochy naszym gościom płci pięknej.

Codzienne wychowanie psa powinno przekonywać go wciąż na nowo, że jest on osobnikiem stojącym dość nisko w hierarchii stada. Dlatego też warto zadbać o zachowywanie pewnych zasad:

  • zawsze przechodzimy przez drzwi przed psem, a nie za nim;
  • zawsze najpierw powinni jeść ludzie, a potem dopiero pies;
  • nie należy dawać psu jedzenia ze swojego talerza – dla niego oznaczałoby to, że oddajemy mu swoją zdobycz, bo to on jest naszym przewodnikiem;
  • po powrocie do domu najlepiej jest ignorować psa przez kilka minut i dopiero później przywołać go i przywitać – to my decydujemy, kiedy nadchodzi moment przywitania, co oczywiście nie znaczy, że rezygnujemy z czułości i głaskania. Różnica polega na tym, że to my inicjujemy wszelkie ciepłe gesty;
  • nigdy i pod żadnym pozorem nie należy pozwalać psu spać w naszym łóżku lub siedzieć na naszym fotelu. Ważna jest tu żelazna konsekwencja od najwcześniejszego szczenięctwa. Osobnik Alfa zawsze ma swoją przestrzeń, niedostępną dla innych członków stada.

Tak wychowany pies będzie spokojny, bo przekonany o tym, że ktoś inny (jego pan lub pani) pełni rolę osobnika Alfa w wilczym stadzie, którym przecież jest dla czworonoga nasza ludzka rodzina. Nie będzie żebrał przy stole, lecz czekał, aż najedzą się „wilki stojące wyżej w hierarchii” (czyli my). Nie będzie na nas skakał przy powitaniu, lecz zaczeka, aż go do siebie przywołamy. Na spacerach będzie bez wahania przychodził na wołanie i uzna za zaszczyt, że w ogóle zechcieliśmy zabrać go na polowanie (bo tym właśnie jest dla niego spacer).
Więcej o wychowaniu psa i radzeniu sobie z problemowymi zachowaniami – w książkach autorstwa Johna Fishera (np. „Okiem psa”) oraz Jan Fennel (np. „Zapomniany język psów”). Polecamy!